Dzisiaj jest Wtorek 22 maja 2018
tel. 32 332 63 77 e-mail: redakcja@przegladlokalny.eu

Bez miodu? I tak się opyla

Farskie Pola to raj dla zapylaczy z ogródka Damiana Bąka. Od kwietnia dzikie pszczoły dwoją się i troją, by zapylić rośliny i złożyć jaja. Ten ich pośpiech jest wskazany, bo owady giną po 7-8 tygodniach
Dawniej górnicy po szychcie doglądali gołębi. Dziś Damian Bąk z ul. Dębowej śmieje się, że nazwisko zobowiązuje, dlatego od 7 lat zajmuje się hodowlą dzikich pszczół, tzw. murarek.
- W 2011 roku wylicytowałem na aukcji charytatywnej Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy 100 kokonów z dzikimi pszczołami. Sprzedawca dorzucił od siebie drugie tyle i zaczęło się... - opowiada knurowianin.
W ogrodzie ustawił pierwszy domek dla murarek, różniący się od tradycyjnego ula tym, że pszczoły znoszą pyłek do ułożonych w nim trzcinek. Tam składają jaja, a wloty zamurowują. 

Więcej w papierowym wydaniu
wstecz