W niedzielę posiłek z 12 potraw. W poniedziałek świąteczne śniadanie, śląski obiad, no i na deser jedno, drugie, trzecie ciacho. Kolacja, jak na święta przystało, też będzie konkretna. Kilka godzin snu i we wtorek powtórka z poniedziałku, bo drugi dzień świąt nie może być uboższy w smakowe rarytasy od pierwszego. 
W środę niektórzy z nas staną na wadze, ale dodatkowe 2-3 kilogramy nie zrobią większego wrażenia. Za kilka dni nadejdzie przecież czas na noworoczne postanowienia, więc nie trzeba będzie zbytnio kombinować. Postanowieniem będzie zrzucenie świątecznego „nadbagażu”.
Piszę o ewentualnych skutkach świątecznego pałaszowania w kontekście badań. Nie swoich - choć też nie są książkowe - ale tych, które wykazały, że co czwarty Polak jest otyły. 
Spore zainteresowanie zajęciami na siłowniach, wiele osób startujących w przeróżnych biegach, rzesze miłośników jazdy na rowerze i multum programów, audycji i książek o zdrowym odżywianiu, nie powodują, że jesteśmy zdrowsi. Niestety. 
Lekarze biją na alarm i wrzucają kamyczek do ogródka znanych piłkarzy, którzy zamiast - jako idole - propagować zdrowe jedzenie, w reklamach rozkoszują się... chipsami. 
Taka jest potrzeba rynku i marketingu, ale nie dajmy się zwariować. 
Świętujcie zdrowo i wesoło! I siedząc przy suto zastawionych stołach bądźmy świadomi tego, że co za dużo to niezdrowo.