Wracam po kilkutygodniowej przerwie. Można powiedzieć, że to była usprawiedliwiona nieobecność, bowiem po dłuższym czasie - 85-tygodniowej obecności na łamach - postanowiłem w pełni skorzystać z urlopu. I spojrzeć na nasze sportowe to i owo, nie zza biurka, a z dystansu. 
Co dostrzegłem? 
Ameryki nie odkryłem, ale zauważyłem, że świat się zmienia. Również ten sportowy, co można było zauważyć w czasie tradycyjnej już Gali Sportu i Kultury. Gdyby taką galę organizowano 20-30 lat temu, na scenie wśród wyróżnionych nagrodami prezydenta Knurowa widzielibyśmy piłkarzy nożnych, piłkarki i piłkarzy ręcznych, no i pięściarzy. 
Przez pewien czas były to wiodące dyscypliny w naszym mieście. I co dwa tygodnie - w myśl hasła obowiązującego obecnie w Zabrzu: „Jest mecz, jest święto” - kibice mogli się emocjonować rywalizacją o ligowe punkty. 
Tak było. 
Obecnie kibice są pozbawieni ligowych emocji, bo rozgrywki bokserskie padły w całym kraju, a lokalni działacze położyli na łopatki najpierw „szczypiorniaka”, a później piłkę „kopaną”. 
Ligowych emocji w wydaniu seniorów nie mamy, ale za to mistrzów świata w Knurowie nie brakuje. W dyscyplinach, które nie mają statusu olimpijskich. Ale czy to wina działaczy, trenerów i zawodników, którzy realizują się w wyciskaniu sztangi, kickboxingu, czy innym K1? Nie, o winie nie może być mowy, wszak najważniejsze, by w tym szerokim wachlarzu sportów, każdy znalazł coś dla siebie.