Gierałtowice. Z jednej strony Knurów, z drugiej Zabrze, z trzeciej Gliwice. Jak ktoś z Gierałtowic jakiś czas temu interesował się boksem to jeździł do wymienionych miast i kibicował Concordii, Walce, czy innemu ŁTS-owi. 
Tak było, i jak mawiają Czesi, to se ne vrati. 
Teraz kawałek dobrego boksu możemy zobaczyć również w Gierałtowicach, czego byliśmy świadkami w minioną sobotę przy okazji kolejnej edycji turnieju poświęconego pamięci Tadeusza Łady. Zawodnika, a następnie trenera. 
Nie zdążyłem Go zapytać, czy bardziej czuł się pięściarzem, czy raczej szkoleniowcem, ale wiem, że tę drugą rolę pełnił w zdecydowanie trudniejszych czasach. Bo po tym, jak najpierw działacze zdecydowali o wycofaniu drużyny seniorów, a następnie bokserska centrala rozwiązała rozgrywki ligowe, najzwyczajniej brakowało - i do dzisiaj brakuje - „lokomotywy”, do której można doczepić „wagoniki”. Ta „lokomotywa” to zespół seniorów występujący w regularnych rozgrywkach ligowych. A „wagoniki” to trenująca młodzież, która poprzez boks chce osiągnąć sukces. 
Przyglądając się tej młodzieży w czasie turnieju świętej pamięci Tadka Łady, z jednej strony ręce same składały się do oklasków, a z drugiej serce bolało, bo skoro wciąż nie ma tej cholernej „lokomotywy” to wiadomo, że wysiłek trenerów, zawodników i ich rodziców jest skazany na porażkę. 
Podobnie dzieje się w innych dziedzinach życia, dlatego ważne, że chociaż „na chwilę” ktoś myśli o dzieciakach, które - w tak zwanym trudnym wieku - nie wiedzą, co z sobą począć. I proponuje im wycisk na sali treningowej urozmaicony obijaniem worków, manekinów i „gruszek”. 
Cieszy się z tego zapewne Trener Tadeusz, który przed laty uczył zadawania ciosów prostych i sierpowych Adama Spiechę. Tego samego, który teraz też jest trenerem. I nie zapomniał o Tadeuszu Ładzie, organizując turniej poświęcony Jego pamięci.