Dzisiaj jest Środa 21 lutego 2018
tel. 32 332 63 77 e-mail: redakcja@przegladlokalny.eu

Jak mogła wyglądać III Kolonia

Niemiecki urbanista Karl Henrici wyobrażał sobie III Kolonię jako miasto-ogród: z małymi domkami, przypominającymi te angielskie, i sporym placem, zlokalizowanym tam, gdzie dzisiaj jest staw „Moczury”.  Czego jeszcze nie udało się zrealizować?
Prace projektowe nad osiedlem trwały z przerwami od 1904 do 1909 r. W tym okresie powstało kilka koncepcji, z których ostatecznie wybrano do realizacji wariant uproszczony, o stosunkowo niskim nakładzie inwestycyjnym. Wśród pozostałych najciekawiej prezentowała się jedna z pierwszych, powstała na przełomie 1904/1905 roku. Jej autorem był wybitny niemiecki urbanista Karl Henrici, profesor Wyższej Szkoły Technicznej w Akwizgranie. Stworzona  podczas jego pobytu w Knurowie była odpowiedzią na ówczesne potrzeby prężnie rozwijającej się kopalni. Była również wyrazem pragmatyzmu i postępu w dziedzinie budownictwa patronackiego tamtych czasów. Umiejscowienie, wielkość i granice przyszłej kolonii zostały określone przez Henriciego i wspomagającą go grupę architektów na podstawie przeprowadzonej wizji lokalnej w październiku 1904 roku. W późniejszych latach brano pod uwagę inną lokalizację, jednak ta proponowana przez niego, zaciążyła na ostatecznym wyborze terenu. 
Trzy granice planowanego osiedla pokrywałyby się z obecnym stanem. Dotyczy to ulic: ks. Koziełka i Dworcowej oraz wolnego pasa od strony północnej. Od wschodniej natomiast dochodziłoby do granic Gierałtowic, osiągając przez to blisko trzykrotną długość i powierzchnię (1600 m. ok. 40 ha) zrealizowanego osiedla. Struktura funkcjonalno-przestrzenna koncepcji Henriciego była przejrzysta. Zakładała ona układ dwóch (częściowo trzech) równoległych dróg poprowadzonych wzdłuż terenu z poprzecznymi do nich nieprzejezdnymi ulicami mieszkalnymi. Umożliwiało to segregację ruchu i ograniczyło dostępność kwartałów mieszkaniowych. Łączność z głównym traktem Knurów-Gierałtowice zapewniały węzły komunikacyjne w trzech pasmach grupujących wszystkie towarzyszące budynki użyteczności publicznej. Środkowe pasmo było powiązane z macierzystą kopalnią za pośrednictwem drogi poprowadzonej przez most ponad torami kolejowymi. W nim skupiało się całe życie publiczne kolonii. Jako centrum administracyjno-usługowe wykazywało dużą różnorodność w zakresie usług. Posiadało plac targowy, na którym rozmieszczono kościół z plebanią, budynek zarządu z pocztą i policją oraz gospodę. Wokół zlokalizowano konsumy, aptekę i szkoły: 8-klasową, gospodarstwa domowego, zawodową. Ponadto w pobliżu przewidziano miejsce dla zakładu kąpielowego (łaźnia). 
Omawiane centrum kolonii miało być położone na terenie dzisiejszego stawu Moczury naprzeciwko stacji kolejowej. Pozostałe dwa pasma usług były skromniejsze, posiadały bowiem szkołę i ochronkę dla najmłodszych dzieci. Zabudowa mieszkaniowa według koncepcji Henriciego była szeregowa, bliźniacza i wolnostojąca. Każdy kwartał, obudowany co najmniej z dwóch stron domami, posiadał wewnątrz ogrody i obiekty gospodarcze. Dodatkowo wzdłuż ulic mieszkalnych przewidziano niewielkie ogródki przeddomowe, a także w środku ich biegu - plac zabaw. Budynki wykazywały duże zróżnicowanie. Nawiązywały one skalą i charakterem do angielskiej zabudowy wiejskiej typu „cottage". Niewielkie, bez podpiwniczenia, parterowe lub piętrowe z mieszkalnym poddaszem, posiadały szereg detali nadających im indywidualność, a w zestawieniu z innymi, w otoczeniu bogatej zieleni, malowniczość. Zawierały w sobie od jednego do kilku mieszkań, jednak w większości były jednorodzinne. Struktura mieszkań obejmowała kilka izb, w tym kuchnię mieszkalną oraz spiżarkę, wc i przedpokój. Osobne pomieszczenie na poddaszu przeznaczone dla samotnych usprawiedliwiało nieobecność w obrębie osiedla domów sypialnych, które pełniły funkcję hoteli robotniczych. 
Ogółem Henrici przewidział blisko 1000 mieszkań dla rodzin pracowników kopalni, w tym kilka dla dozoru górniczego, a także ok. 100 dla urzędników. Ciekawostką była obecność wolnych parceli przeznaczonych dla innych grup zawodowych np.: rzemieślników. Karl Henrici jako krzewiciel postępu w planowaniu przestrzennym starał się wcielić swoje humanitarne hasła w koncepcje osiedla w Knurowie. Jego dalekowzroczne idee uwzględniały elementarne potrzeby mieszkańców, jakże obce w ówczesnym budownictwie patronackim. Troska o ich godne życie znalazła wyraz w skali całej kolonii, kwartału, budynku i mieszkania. Nie zaniedbał przy tym strony architektonicznej osiedla. Operując bogactwem środków artystycznego przekazu, w rzeczywistości mogło uzyskać niepowtarzalny charakter. Koncepcja nie doczekała się kontynuacji. Ze względu na zmiany w przyszłościowej polityce kopalni oraz ujawniające się szkody górnicze zrezygnowano z niej. Zrealizowano projekt na który wywarła niewątpliwy wpływ wspomniana koncepcja. Choć walory istniejące osiedla są znaczące, nie wzbudzają one tak wielkich emocji jak praca Henriciego. A szkoda, bo urzeczywistnienie jego marzeń mogłoby stworzyć w naszym otoczeniu prawdziwą perłę urbanistyki XX wieku, nie tylko na miarę Polski, ale i całej Europy.

Jarosław Figaszewski
Wykorzystano informacje i materiały ze studia konserwatorskiego pracowni „Akant” oraz publikacji K. Henriciego, K. Seidla i J. Figaszewskiego.

Rysunki autorstwa Jarosława Figaszewskiego

Galeria

wstecz