Dzisiaj jest Wtorek 23 stycznia 2018
tel. 32 332 63 77 e-mail: redakcja@przegladlokalny.eu

Kościół będzie na oku

Ma być łatwiej i bezpieczniej, bez błądzenia i bez włamań – parafia w Krywałdzie rozpoczęła budowę probostwa 
Myśl o nowej siedzibie pojawiła się u księdza Marka Kamieńskiego już kilkanaście lat temu – krótko po tym, jak objął funkcję proboszcza parafii pw. Św. Antoniego. Chodzi o względy praktyczne. Obecne probostwo nie stoi, jak to zwykle bywa, w pobliżu kościoła, lecz kilometr dalej. Takie usytuowanie jest dość kłopotliwe. 
– Nieraz zdarzało się, że ludzie jadący na ślub czy pogrzeb brali z internetu adres parafii, a gdy przyjeżdżali pod probostwo, okazywało się, że nie ma tu kościoła – opowiada proboszcz.
Bywa też odwrotnie: niektórzy, mając coś do załatwienia w parafii, jadą do kościoła i są zaskoczeni, że nie znajdują tu probostwa.  Jednak najważniejszym argumentem za nową inwestycją było bezpieczeństwo kościoła. Już w pierwszych tygodniach po tym, jak ksiądz Marek Kamieński objął funkcję proboszcza, była cała seria włamań na teren przykościelny. Próbowano również – na szczęście, bezskutecznie – włamać się do kościoła i na kościelne zaplecze, zniszczono lampy oświetlające teren kościoła, a innym razem skradziono blachę z dachu.
– Chodzi więc głównie o to, by kościół był na oku. Łatwiej jest go dopilnować, gdy człowiek mieszka na miejscu – wyjaśnia proboszcz.

Działka się doczekała
Pomysł zaczął nabierać kształtu, kiedy pojawiła się możliwość zakupu ziemi na budowę probostwa. Zaczęło się od tego, że  syndyk masy upadłościowej sprzedał tereny po dawnym ERG-u prywatnym właścicielom. Ci z kolei po pewnym czasie również zdecydowali się na ich sprzedaż – i tak mniej więcej dekadę temu parafia kupiła dziesięcioarową  działkę pod budowę probostwa. Pierwszy konkretny krok został zrobiony, jednak na kolejne trzeba było poczekać. Wcześniej należało się uporać z pilniejszymi sprawami parafii: renowacją samego kościoła i wykończeniem jego zaplecza. Wreszcie, w 2015 roku zapadła decyzja. Zeszłej zimy przeprowadzono przygotowania – wycinkę drzew na działce i oczyszczenie terenu, a latem tego roku ruszyła budowa. Jej pierwszy etap, niedawno zakończony, polegał na kompleksowym wykonaniu płyty fundamentowej. To mało widoczna gołym okiem, ale ważna i kosztowna część przedsięwzięcia – w końcu Krywałd  to teren szkód górniczych, więc fundament musi być solidny. Kiedy będzie można kontynuować budowę? Wiele zależy od pogody. Jeśli okaże się łaskawa, pewne prace będzie można kontynuować jeszcze w tym roku, jeśli nie, pozostaje czekać na wiosnę. 

Jakie będzie probostwo?
Jeśli chodzi o architekturę, nie należy się spodziewać ekstrawagancji. Nowy budynek ma być prosty, klasyczny, na planie prostokąta, z dwuspadowym dachem i użytkowym poddaszem. Na ponad stu metrach kwadratowych, poza częścią mieszkalną, znajdzie się kancelaria z prawdziwego zdarzenia wraz z archiwum (brak takiej w obecnej siedzibie),  a także niezależny pokój gościnny. 
Koszt inwestycji pokrywa parafia. Proboszcz przyznaje, że wierni odnoszą się do sprawy ze zrozumieniem. Udało się zjednoczyć ich wokół parafialnych przedsięwzięć – gdy efekty działań są widoczne, ludzie chętnie wspomagają kolejne  inwestycje. Czują się odpowiedzialni za wspólnotę, którą tworzą. Fundusze na ostatni etap budowy będą pochodzić ze sprzedaży obecnego probostwa. 
- Gdy tylko uda się przygotować kuchnię i jeden pokój, będzie się można przeprowadzić, sprzedać dotychczasowe probostwo i za te środki wykańczać nowy budynek – mówi ks. Kamieński. – Zapowiedziałem kiedyś wiernym, że budowa zostanie zakończona najpóźniej w 2021 roku. Być może uda się to wcześniej. Zobaczymy.

MiNa

Wizualizacje: materiały prasowe domywstylu.pl

Galeria

wstecz