Nie ma znaczenia, czy rozmawia się z prezesem klubu X, czy klubu Y. To tylko kwestia czasu, gdy i jeden, i drugi stwierdzą, że pozyskanie solidnego sponsora graniczy z cudem. 
W sobotę - po raz kolejny - zrozumiałem, dlaczego. 
W czasie porannej „prasówki” z uwagą przeczytałem tekst o Gazelach Biznesu - prestiżowym tytule nadawanym przedsiębiorcom przez „Puls Biznesu”. By znaleźć się w gronie wyróżnionych, firma musi wykazać przychód ze sprzedaży między 3 a 200 milionów złotych. 
Okazuje się, że takim wynikiem finansowym może się pochwalić ponad cztery tysiące firm w całym kraju, a dokładnie 484 z naszego województwa. 
Pomyślałem sobie, że każda z takich firm to potencjalny sponsor klubu sportowego. 
Minęło kilka godzin i w Gliwicach, lub na ekranie telewizora, można było zobaczyć antyreklamę najlepiej „opakowanego” piłkarskiego produktu w naszym kraju - mecz Lotto Ekstraklasy. Mecz nie byle jaki, bo derbowy Piasta z Górnikiem. 
Takie spotkania powinny być piłkarskim świętem. Powinny gromadzić sympatyków obu klubów. Powinny dostarczać sportowe emocje. Powinny otwierać - wspomnianym na wstępie prezesom - drzwi do gabinetów potencjalnych sponsorów. 
Tak powinno być, ale nie jest, bo ktoś postanowił z piłkarskiego święta zrobić zadymę. I doprowadzić do przerwania meczu. Wygonić piłkarzy z murawy i narazić klub na straty oraz kary. A przy okazji zniechęcić potencjalnych sponsorów do finansowania piłki nożnej. 
Panowie, dzisiaj swoje święto mają kobiety. Nie zróbmy z niego zadymy.