Dzisiaj jest Piątek 18 sierpnia 2017
tel. 32 332 63 77 e-mail: redakcja@przegladlokalny.eu

Być jak Vettel

Patrycjusz Betler ma duszę wojownika: gdy był małym chłopcem walczył o zdrowie, dzisiaj walczy o najwyższe miejsca na podium

Tor gokartowy to miejsce dla twardzieli. Tu nie ma miejsca na zawahanie -liczy się pewna ręka, jasny umysł i odwaga. Patrycjusz spędza na torze kilka godzin w tygodniu, ściga się z najlepszymi, walczy o dobre wyniki, ale przede wszystkim – uczy się jak być sportowcem z charakterem.

Trudne początki
Patrycjusz niedawno skończył 11 lat. Los niespecjalnie go rozpieszczał. 
- Patrycjusz urodził się z wadą prawej stopy – opowiada Anna Betler, mama chłopca. – 30 razy zakładano mu gips i przeszedł dwie poważne operacje. Na początku rokowania były naprawdę słabe…Dopiero po drugiej operacji, w prywatnej klinice w Poznaniu, którą przeprowadził profesor Marek Napiontek, wielki autorytet w ortopedii dziecięcej, Patrycjusz mógł założyć normalne buty i zapomnieć o rehabilitacji, którą był męczony przez pięć lat.
Przygoda z samochodami rozpoczęła się, gdy chłopiec miał około 3 lat. Jeszcze potrzebował pomocy, aby utrzymać się na nogach, a już prowadził małe autka. 
- Pamiętam, że jeździłem często samochodami na akumulatory, gdy jeden się rozładowywał – wsiadałem do drugiego – opowiada Patrycjusz.
- Od początku bardzo fajnie panował nad kierownicą. Ludzie często nas pytali, skąd taki talent. Nie wiem – chyba ma to w genach –  dodaje pani Anna. 
Pierwszy raz chłopiec wsiadł do gokarta, gdy miał 9 lat. Rok później trafił pod opiekę trenera Sebastiana Piwowarskiego ze Szkółki Kartingowej Seba Racing Team, uznawanej za najlepszą tego typu szkołę w kraju. 
- Trener doskonali umiejętności zawodników, ale również pokazuje im, że można iść w życiu innymi drogami niż tymi wybieranymi przez rówieśników. W dzień treningu lub zawodów chłopcy nie mogą używać elektroniki – na torze ważne jest skupienie i energia. Duży nacisk kładzie się także na bezpieczeństwo: gdy chłopcy się pokłócą i jeden drugiego zepchnie z tory – nie ma dyskusji i kończą trening  – opowiada pani Anna.

Szybciej!
Patrycjusza nie zadowala bycie przeciętnym  - chce sięgać coraz wyżej, walczyć z najlepszymi i wygrywać. Trenuje kilka godzin w tygodniu – dla ukochanych gokartów poświęca czas, który mógłby spędzić z kolegami. Niewielu rozumie jego pasje – większość rówieśników woli grać w piłkę niż ścigać się na torze. Patrycjusz chciałby być kiedyś tak dobry jak Sebastian Vettel, niemiecki kierowca Formuły 1. Chłopiec z dumą pokazuje autograf idola i kask, stylizowany na ten, w którym jeździ Niemiec. Każdy sport wymaga niezwykłego hartu ducha i poświęceń, również ze strony najbliższych. Rodzice Patrycjusza robią wszystko, aby chłopiec mógł spełniać swoje marzenia: zawożą go na treningi do Krakowa,  jeżdżą na zawody, kupują sprzęt, a przede wszystkim – wspierają w chwilach trudnych, gdy nie ma ochoty na kolejne ćwiczenia lub gdy znowu zajął na zawodach trzecie miejsce. 
Patrycjusz często jedzie z prędkością nawet do 110 km/h. Czy czuje strach?
- Nie boję się, choć zdarzyło mi się wypaść z toru i wpaść na bandy – śmieje się chłopiec.
- Najbardziej przeżywają dziadkowie – dodaje mama. – Raz pojechali z nami na zawody i wymiękli. Dziadek powiedział tylko, że jak coś się stanie Patrycjuszowi to nas udusi i… pojechał do domu.
Chłopiec lubi się ścigać – obecność innych zmusza go do większego wysiłku i szybszej jazdy.
- Jednak moim ulubionym momentem jest koniec wyścigu, gdy już machają flagą. Mogę wtedy sobie podriftować, czyli robić kontrolowane poślizgi – tłumaczy szczygłowiczanin. 
Patrycjusz ma dopiero 11 lat. Jeszcze trochę czasu minie, zanim zrobić prawo jazdy.
- Ten, który mnie będzie uczył pewnie zrobi wielkie oczy – śmieje się. – Na znakach średnio się znam, ale na jeździe owszem.
Przez chłopcem kolejne zawody, pokazy, kolejne treningi. Życie sportowca nie jest łatwe, dlatego tak niewielu się na nie decyduje. Patrycjusz wybrał trudną drogę na szczyt – i nie ważne czy będzie najlepszy czy nie, bo już sam fakt, że podjął walkę, czyni go zwycięzcą.

Wystawa
Pani Anna uwieczniła na fotografiach pasje swojego syna. W filli nr 3 Miejskiej Biblioteki Publicznej trwa wystawa zdjęć – na każdym, oczywiście, Patrycjusz Betler. Ekspozycję przygotowała Anna Czulińska. Zdjęcia będą zdobić salę biblioteki do września. Zapraszamy!

Jb, foto: Anna Betler


Galeria

wstecz