Dzisiaj jest Sobota 18 listopada 2017
tel. 32 332 63 77 e-mail: redakcja@przegladlokalny.eu

Masz, babo, placyk...

Kto powinien posprzątać placyk gospodarczy przy ul. Reymonta? Podczas gdy urzędnicy szukali odpowiedzi na to pytanie, z każdym dniem śmieci przybywało
Jan Strachota prowadzi lokal przy ul. Puszkina. Odkąd nieopodal powstały miejsca parkingowe i zniknął betonowy śmietnik, w pobliżu jego pubu stanęły kontenery do selektywnej zbiórki odpadów i na odzież używaną. To sąsiedztwo zaczęło mu doskwierać, kiedy przy dzwonach pojawiły się worki ze śmieciami.
- Nikt tego nie sprząta! - zżymał się przedsiębiorca. - Jeszcze trochę i odpady wysypią się na ulicę. Wynajmuję lokal od Miejskiego Zespołu Gospodarki Lokalowej i Administracji i mam prawo domagać się, by w jego otoczeniu panował porządek.
Dyrektor MZGLiA, Mieczysław Kobylec, rozkładał ręce: - To teren miejski - mówił. - Nie mogę sprzątać za kogoś. Jeśli jest problem z dzikim wysypiskiem, należy to zgłosić Straży Miejskiej, niech się wykaże. 
Kierownik referatu ds. odpadów komunalnych w Urzędzie Miasta, Beata Lubecka twierdziła, że miesiąc temu zgłaszała administratorce MZGLiA pilną potrzebę uprzątnięcia terenu. Miała wówczas uzyskać zapewnienie, że śmieci znikną. Tak się jednak nie stało. Po naszym telefonie kierowniczka obiecała ponownie zlecić sprzątnięcie placyku.
Skąd to całe zamieszanie? Odpowiedź zna kierownik działu handlowego i gospodarki odpadami w spółce Komart, Brygida Poręba.
- Ktoś bez naszej wiedzy przeniósł dzwony na odpady segregowane w inne miejsce - mówi. - Mimo to opróżniamy je regularnie. Nie jesteśmy jednak firmą sprzątającą. Gdyby dzwony stały na dawnym miejscu, problemu by nie było. A tak? Ludziom nie chce się otwierać śmietnika...
Suma sumarum pracownicy referatu ds. odpadów komunalnych w Urzędzie Miasta zapewnili nas, że śmieci zostaną uprzątnięte. Sprawdziliśmy i... nie ma po nich śladu. Podobnie jak po kontenerach, które wróciły na dawne miejsce.
/g/

Galeria

wstecz