Dzisiaj jest Sobota 18 listopada 2017
tel. 32 332 63 77 e-mail: redakcja@przegladlokalny.eu

Zaćma na pacjenta

- Teściowa chciała tylko skierowania, a wyszła z gabinetu z niczym – i to jak potraktowana – mówi oburzona pani Karina. - Lekarz pierwszego kontaktu nie ma obowiązku wypisania tych skierowań – komentuje kierownik przychodni. - W pierwszej kolejności uzdrowienia w przychodni Unii Brackiej w Szczygłowicach wymaga relacja lekarz - pacjenci - uważają nasi Czytelnicy 
Nasz system służby zdrowia wciąż zaskakuje pacjentów. Czasem dostarcza sytuacji, od których można się jeszcze bardziej rozchorować. Niedawno przykre zdarzenie spotkało pewną knurowiankę.
Pani Eryka od wielu miesięcy czekała na usunięcie zaćmy. Zabieg został zaplanowany w prywatnej lecznicy w Katowicach, jednak w ramach kontraktu z NFZ. Przed zabiegiem pacjentka miała się tam zgłosić z wynikami badań. Kilka dni wcześniej, 10 października, wybrała się do lekarza pierwszego kontaktu w przychodni w Szczygłowicach.
- Teściowa chciała skierowania na potrzebne badania – mówi pani Karina, synowa pani Eryki. – Usłyszała, że ich nie dostanie i że ma sobie iść prywatnie. Nie, bo nie. Gdy mój mąż wszedł do gabinetu i zapytał, co tu się dzieje, lekarz stwierdził, że nie będzie z nim rozmawiać. Teściowa wyszła zapłakana. To jest starsza kobieta, ma 74 lata. A jak on ją potraktował? Ona chciała tylko skierowania, a przecież lekarz po to jest, to jego zakichany obowiązek. Płacimy składki zdrowotne i co za to mamy? 

Dobra wola
Jakim prawem lekarz odmówił wypisania skierowań? Zapytaliśmy o to kierownictwo obu knurowskich przychodni Unii Brackiej. 
- Zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia pacjentka powinna uzyskać te skierowania ze szpitala, w którym ma planowaną operację. Tak to wygląda od strony prawnej – informuje Ewa Czambor-Książek, powołując się na ministerialne rozporządzenie z 8 września 2015 r. ( Dziennik Ustaw RP z 15.09.2015, poz.1400 par.12 pkt 7). Jak głosi dokument, „w przypadku skierowania pacjenta do szpitala, w szczególności do planowego leczenia operacyjnego, szpital wykonuje konieczne dla leczenia w szpitalu badania diagnostyczne i konsultacje”. Dla wielu pacjentów będzie to zaskakujące, ale wygląda na to, że wypisanie takiego skierowania przez lekarza pierwszego kontaktu nie jest jego obowiązkiem, a jedynie kwestią dobrej woli i indywidualnego podejścia do pacjenta. Niektórzy lekarze wypisują skierowania nie mówiąc nawet, że robią coś „ekstra”, inni z kolei twardo trzymają się przepisów. Cóż, badania diagnostyczne kosztują, a te koszty chętniej się zrzuca na barki innych podmiotów niż przyjmuje skądinąd na własne. 
- Być może pacjentka była w stu procentach przekonana, że lekarz pierwszego kontaktu ma obowiązek wypisania skierowań, ale nie jest to prawdą – dodaje pani doktor. – Być może nawet ktoś jej poradził, aby po skierowania udała się właśnie tam. Tak się zdarza. Do mnie również zgłaszają się tacy pacjenci.  Jestem w stanie zrozumieć, że nie są doinformowywani. 
Ewa Czambor-Książek zwraca też uwagę, że być może część winy za całą sytuację leży po stronie oddziału, w którym został zaplanowany zabieg pani Eryki. Idealnie byłoby, gdyby pacjent, który dojeżdża do Katowic z innej, czasem odległej miejscowości, miał badania wykonane na miejscu, przy okazji konsultacji, lub w dniu zabiegu, na który przyjechałby odpowiednio wcześniej. 
A co z zachowaniem lekarza i tym, jak potraktował panią Erykę?
- Według mojej wiedzy lekarz starał się wszystko pacjentce wytłumaczyć, natomiast pani nie chciała przyjąć do wiadomości pewnych faktów – komentuje Ewa Czambor-Książek.
Pani Eryka zmieniła przychodnię; jest wierna Unii Brackiej, jednak teraz jest już pacjentką poradni przy ul. Dworcowej. Złożyła też skargę na zachowanie lekarza do śląskiego oddziału NFZ.  Żąda przeprosin za całą tę sytuację.

Złe dni
Po publikacji tekstu w papierowym wydaniu Przeglądu Lokalnego odezwali się do nas inni pacjenci szczygłowickiej przychodni.
- Przyznaję rację pani Karinie - mówi mężczyzna, który 25 lat przepracował w służbie zdrowia jako kierowca "erki". - Też jestem po zaćmie, też potrzebowałem skierowania i też dostałem je dopiero od pani kierownik, bo lekarz pierwszego kontaktu nie chciał ich wypisać. Jego obcesowość w kontakcie z pacjentami ujawnia się w czwartki, kiedy jest po środowym, 24-godzinnym, dyżurze. Wtedy zachowuje się tak, że bez kija do niego nie podchodź.
Emeryt przywołuje historię swojej małżonki, która trafiła do przychodni z silnym i promieniującym bólem ręki. Kiedy zapisane na recepcie 10 zastrzyków nie przyniosło jej ulgi, poprosiła o skierowanie na zabiegi.
- Lekarz wyrzucił ją wtedy z gabinetu! - wspomina ze złością jej mąż.
Leszek Rejkowicz potwierdza, że skargi na lekarza Unii Brackiej pojawiły się już w pierwszym roku jego kadencji radnego. Odtąd z pozostałymi szczygłowickimi radnymi (Tomaszem Mazurem i Pawłem Szkatułą) kilkukrotnie interweniowali u kierownik Czambor-Książek.
- Skargi pacjentów dotyczyły między innymi tego, że doktor spóźnia się na dyżury, odmawia wypisywania skierowań do specjalistów i stosuje na receptach pieczątkę uniemożliwiającą zamianę leków na tańsze odpowiedniki - mówi radny. 
Po pierwszym spotkaniu z kierowniczką przychodni relacja między doktorem a pacjentami uległa poprawie, niemniej - jak zauważa radny - nie na długo.
- Ludzie znowu narzekają, a kiedy proponuję, by porozmawiali o tym z panią kierownik, nie chcą - mówi. - Każdy się boi. Kiedy my, radni, z nią rozmawiamy, to słyszymy, że pacjenci nie zgłaszali przecież żadnych uwag...
Brak skarg Ewa Czambor-Książek przyjmuje za dobrą monetę, mimo to przeprowadziła z doktorem kilka rozmów. Uzyskała wówczas zapewnienie, że lekarz nie będzie stosował pieczątki uniemożliwiającej zamianę leku na tańszy. Dlaczego wcześniej jej używał?
- Tłumaczył to tym, że ma wypracowane leki, które się sprawdzają - słyszymy od pani kierownik. - I tu się z nim zgadzam. Sama przepisuję leki, z którymi mam dobre doświadczenie i wiem, że są skuteczne. Co prawda nie używam pieczątki blokującej zamianę leku na inny, ale wtedy informuję, że nie ma pewności, czy zamiennik nie spowoduje rozchwiania u pacjenta. Jeśli ktoś decydował w aptece o zamianie, robił to na własną odpowiedzialność.
Kierownik zwraca uwagę na fakt, że gros pacjentów zadeklarowanych w przychodni w Szczygłowicach jest w wieku 75+. Leki, jakie przepisuje im doktor, znajdują się na liście tych darmowych. Jaki więc byłby sens wydawać im recepty z pieczątką "nie zamieniać"?
- Czy doktor jest obcesowy? - zastanawia się kierownik Czambor-Książek. - Nie sądzę. Specyficzny - to na pewno. Mało się uśmiecha, ale stara się być grzeczny.
Każdy, a już na pewno lekarz, może mieć dobre i złe dni. Gdy te drugie są w przewadze, pacjenci powinni się zastanowić, czy nie szkoda im i tak nadwątlonego już zdrowia na słowne utarczki. Być może panaceum na problem jest zmiana przychodni?

MiNa, /pg/

Galeria

wstecz