Sporo się ostatnio mówi i pisze o galeriach. Tych handlowych, co to niebawem będą musiały ograniczyć działalność. To efekt zdarzeń przy Wiejskiej, gdzie ręce poszły w górę i z każdym dniem zbliżamy się do niedziel z galeriami zamkniętymi na cztery spusty. Ci, którzy nie wyobrażają sobie siódmego dnia tygodnia po tych zmianach, będą mogli wybrać się na przykład do galerii sztuki. Chociaż niekoniecznie, bo tam też można zrobić zakupy. Kasy na ciuchy lub na „spożywkę” w nich nie wydamy, ale na przykład na obraz owszem. Piszę to oczywiście mając przymrużone oko i myśląc jednocześnie o czymś w rodzaju knurowskiej galerii. Nie handlowej, nie sztuk pięknych, a na przykład sportu. Możecie to sobie wyobrazić? Knurowska galeria sportu. 
Pomysł nie jest nowy, a wracam do niego niesiony pozytywnymi emocjami płynącymi po wielu spotkaniach ze znakomitymi sportowcami i trenerami reprezentującymi knurowskie kluby. I tymi byłymi, i tymi obecnymi. 
Na co dzień może tego nie dostrzegamy, ale my naprawdę mamy się, kim chwalić.