Dzisiaj jest Piątek 25 maja 2018
tel. 32 332 63 77 e-mail: redakcja@przegladlokalny.eu

Niedziela będzie dla nas?

W marcu weszła w życie ustawa ograniczająca handel w niedzielę i święta. Jak do nowej sytuacji przygotowują się centra handlowe, czego mogą spodziewać się klienci i co o zmianach sądzą pracownicy?
Od 1 marca obowiązuje częściowy zakaz handlu w niedziele. W tym roku zakupy zrobimy w pierwszą i ostatnią niedzielę miesiąca, w 2019 roku handlowa będzie już tylko jedna niedziela w miesiącu, a w 2020 roku wejdzie w życie całkowity zakaz handlu w niedzielę (wyjątkiem będzie siedem niedziel w roku - trzy przedświąteczne oraz ostatnie niedziele przypadające w styczniu, kwietniu, czerwcu i sierpniu; wtedy bowiem sklepy organizują wyprzedaże).

Nie będzie lekko
Przedstawiciele branży handlowej zgodnie twierdzą, że ustawa wpłynie negatywnie na polską gospodarkę i jej konkurencyjność.
- Takie rozwiązanie zdezorganizuje pracę placówek handlowych oraz dostaw, biorąc pod uwagę warzywa, owoce oraz produkty świeże z krótkimi terminami przydatności do spożycia. Podwyższy koszty działalności sklepów i może doprowadzić do zwiększania skali marnowania żywności - komentuje Renata Juszkiewicz, prezes zarządu Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.
Zdaniem handlowców wystarczyło znowelizować Kodeks pracy, dzięki czemu pracownicy mieliby zagwarantowane obligatoryjne dwie wolne niedziele w miesiącu.
Anna jest kasjerką w jednym z marketów. Pracownikom takim jak ona ustawa o zakazie handlu ma ułatwić życie. 
- Koleżanki, które mają rodziny, chcą spędzać z nimi niedziele. Dla bezdzietnych jak ja cenniejsze jest wolne w tygodniu, bo mogę wtedy załatwić więcej spraw - mówi. - Po zmianach ani jeden wolny dzień w tygodniu mi nie przybędzie. Dotąd co trzeci tydzień miałam wolną niedzielę, a co szósty - wolny weekend. Teraz to wolne zostało zaliczone na poczet niepracujących niedziel.
Sklep, w którym pracuje, wydłużył czas pracy w soboty poprzedzające wolne niedziele o godzinę.
Powodów do zadowolenia mogą nie mieć pracownicy Biedronek, bowiem właściciel sieci dyskontów wydłużył godziny pracy w tygodniu i analizuje możliwość wprowadzenia nocnych zmian. Tak więc, by przygotować sklep na przyjęcie klientów po dniu wolnym pierwsza zmiana rozpoczynałaby pracę w poniedziałki o godz. 0.15, a kończyła ją o 5.45. W tym czasie wykładałaby towar, sprzątała czy wypiekała pieczywo.
Także inne sieci przyznają, że bez wcześniejszego rozpoczęcia pracy niemożliwe będzie przygotowanie sklepów na przyjęcie klientów.

Pełni obaw
Zgodnie z ustawą spod zakazu handlu w niedzielę wyłączone są m.in. lokale usługowe, kina, restauracje, lodziarnie i kwiaciarnie. Czy jednak najemcy takich placówek w dużych centrach zdecydują się na pracę w niedziele bez handlu?
Radosław Knap, dyrektor generalny Polskiej Rady Centrów Handlowych, obawia się, że nie i to ze względu na mniejszą liczbą klientów, niższą sprzedaż i konieczność pokrycia kosztów funkcjonowania centrów.
Tymczasem dyrekcja gliwickiego Centrum Handlowego Forum zapowiedziała, że w niedziele wolne od handlu czynne będą: kino, inne miejsca rozrywki, a także niektóre restauracje i kawiarnie. Hipermarket Carrefour, tak jak inne markety będzie czynny w tygodniu dłużej.
Badania zlecone przez PRCH wykazały, że obawy klientów centrów handlowych związane z zakazem handlu dotyczyły głównie chaosu, korków i kolejek w soboty.
- Problematyczne będzie odebranie im możliwości wyboru formy spędzania wolnego czasu z rodziną w galeriach handlowych oraz utrudnienie robienia dużych, rodzinnych zakupów - dodaje Knap.

Trzeba się przyzwyczaić
W odczuciu Anny zmiany najbardziej odczują młodzież i zapracowani w tygodniu klienci.
- Dla młodych niedzielne zakupy to sposób na spędzanie czasu, dla zapracowanych - konieczność. Prawda jest taka, że ruch w sklepie robi się dopiero po południu. Wcześniej drobne zakupy robią matki z małymi dziećmi i emeryci. Wielu z nich wspomina, że ta ustawa to powrót do dawnych czasów, gdy sklepy były w niedziele pozamykane. Młodzi tych czasów nie mogą pamiętać, dlatego im trudniej będzie się przestawić - zauważa kasjerka. - Ludzie są zdezorientowani. Wiem, że dzwonią do sklepu, żeby się upewnić, czy jest otwarty. Pytają też, czy to prawda, że w kwietniu tylko jedna z pięciu niedziel będzie pracująca.
Trochę czasu minie, zanim przyzwyczają się do nowych zasad. 
Problem mogą mieć za to studenci, dorabiający w weekendy.
- Cieszyłam się, kiedy dostałam pracę w sali zabaw dla dzieci w jednym z centrów handlowych - mówi Marzena. - Mogłam ją bez problemu pogodzić z dziennymi studiami. Dzięki temu miałam własne pieniądze i nie musiałam o nie prosić rodziców. Teraz zarobię znacznie mniej, o ile właściciel zechce mnie zatrudnić w tak okrojonym wymiarze.

Polak potrafi
Mnożą się też pomysły, jak obejść ustawę. Przykładem jest pewna sieć całodobowych sklepów monopolowych. W myśl nowych przepisów mogą być one czynne w niedziele wolne od handlu i święta pod warunkiem, że za kasą stanie ich właściciel. Ten postanowił jednak oddelegować swoich pracowników do pracy w innych filiach placówki niż dotychczas, zatrudniając ich na umowę o dzieło.
Jako że zakaz nie dotyczy handlu w internecie, sposobem na obejście ustawy są showroomy, czyli miejsca do przymierzania ubrań i przeglądania towarów, w których płaci się przy pomocy smartfona i odpowiedniej aplikacji, a zakupy odbiera od ręki. Jeszcze innym pomysłem jest prowadzenie sprzedaży w automatach (klient kupuje w nim symbol towaru, a odbiera go w miejscu, które w rozumieniu ustawy nie jest placówką handlową.
Pole do popisu mają też sklepy, przy których znajdują się stacje benzynowe. To z pewnością ułatwi im handel w każdą niedzielę.
Na Węgrzech zakaz handlu w niedzielę zniesiono już po roku obowiązywania. Powód? Społeczeństwo nie życzyło sobie, by  to rząd decydował o sposobach spędzania wolnego czasu. Jak będzie u nas, czas pokaże.
/g/

Galeria

wstecz