Dzisiaj jest Wtorek 22 maja 2018
tel. 32 332 63 77 e-mail: redakcja@przegladlokalny.eu

Te pieniądze im się należą

- Cudów ci ludzie nie chcą - tak o postulatach protestujących w Sejmie rodziców niepełnosprawnych dzieci mówi przewodnicząca knurowskiego Stowarzyszenia Rodzin i Przyjaciół Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną, Urszula Krawczyk. - Niestety, państwo zamiast zbudować system pomocy, zmusza ludzi do żebractwa
Niedawno Dawid, syn pani Małgorzaty, świętował 18. urodziny. Radość miesza się z obawami, jak teraz będzie wyglądać jego życie. Od urodzenia chłopak cierpi na zespół Westa, czyli niemowlęcą encefalopatię padaczkową z hipsarytmią. Lekarze wieszczyli mu, że na stałe będzie przykuty do łóżka. Tylko dzięki ciągłej rehabilitacji, uporowi rodziców i wsparciu dobrych ludzi ta kasandryczna wizja nie ziściła się.
- Odkąd Dawid osiągnął pełnoletność, bezpłatna rehabilitacja przysługuje mu od 10 do 20 razy w roku - mówi pani Małgorzata. - Dotąd Narodowy Fundusz Zdrowia finansował godzinę rehabilitacji w tygodniu, za kolejne dwie płaciliśmy sami. Teraz płacimy za trzy godziny tygodniowo 240 zł. Byłoby ciężko, gdyby nie zbiórka nakrętek i pieniążki z 1 procenta.
Knurowianka nie wyobraża sobie, że z dnia na dzień miałaby ograniczyć synowi rehabilitację, dzięki której osiąga on coraz lepsze efekty. Jedyne, na co 18-letni Dawid może liczyć to renta socjalna (740 zł) i zasiłek pielęgnacyjny (153 zł).
Niedawno stawił się przed komisją ZUS, czeka teraz na jej decyzję. Oprócz tego w sądzie toczy się sprawa o jego ubezwłasnowolnienie, ponieważ nie jest zdolny do podejmowania żadnych decyzji.
Pani Małgorzata z uwagą śledzi sejmowy protest rodziców niepełnosprawnych dzieci, którzy domagają się wprowadzenia dodatku rehabilitacyjnego (500 zł miesięcznie bez kryterium dochodowego) dla osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji po 18. roku życia i zrównania renty socjalnej z najniższą rentą ZUS z tytułu całkowitej niezdolności do pracy ze stopniowym podwyższeniem tej kwoty do minimum socjalnego.
- Jakbyśmy mieszkali bliżej Warszawy, przyłączylibyśmy się do tego protestu - zapewnia. - Serce mnie boli i płakać się chce, jak widzę ludzi, którzy w naszym imieniu poniżają się przed tymi wszystkimi politykami.
Urszula Krawczyk z knurowskiego Stowarzyszenia Rodzin i Przyjaciół Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną uważa, że żądania rodziców niepełnosprawnych dzieci nie są wcale wygórowane.
- Cudów ci ludzie nie chcą - mówi przewodnicząca. - System pomocy niepełnosprawnym nie istnieje. Zamiast tego państwo zmusza rodziny osób niepełnosprawnych do żebractwa. Mam tu na myśli 1 proc. podatku, który z pożytku publicznego stał się pożytkiem prywatnym. Mamy problem z dostępem do bezpłatnej rehabilitacji, brakuje mieszkań chronionych, ciężko znaleźć pomoc w Dziennych Domach Pomocy Społecznej, Środowiskowych Domach Pomocy czy Warsztatach Terapii Zajęciowej. Kiedyś nad tym wszystkim rządzący będą musieli się w końcu pochylić. Może zmusi ich do tego nadchodzący maraton wyborczy?
Wsparcie dla rodziców dzieci z niepełnosprawnościami jest różne, bo aktualne przepisy uzależniają jego wysokość od tego, czy dziecko w momencie stwierdzenia niepełnosprawności było dorosłe. Jeśli tak, rodzice mogą liczyć na wypłatę zasiłku opiekuńczego (520 zł miesięcznie), podczas gdy rodzice dzieci niepełnosprawnych od urodzenia otrzymują świadczenie pielęgnacyjne (1477 zł miesięcznie). Rzecznik Praw Obywatelskich od lat domaga się wykonania ważnego wyroku Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie. Bezskutecznie. Bierność parlamentarzystów przekłada się, niestety, na to, że wiele rodzin z niepełnosprawnymi dorosłymi żyje na skraju nędzy.
To, w jaki sposób traktowani są w Sejmie rodzice i ich niepełnosprawne dzieci, pokazuje, zdaniem wielu, stosunek państwa do problemu.
- Widać lekceważenie słabszych, patrzenie ponad ich głowami i chamskie traktowanie. Najważniejsze w tej sytuacji jest to, że w końcu niepełnosprawni mogą się wypowiedzieć i pokazać wszystkim, że nie są tylko bezwładnymi lalkami - dodaje Urszula Krawczyk.
Pani Małgorzata trzyma kciuki za protestujących. Sama też słyszy od ludzi, że komu jak komu, ale niepełnosprawnym te pieniądze po prostu się należą.
/pg/

Z każdą dobą protestu sytuacja niepełnosprawnych zmienia się jak w kalejdoskopie. Najpierw premier Mateusz Morawiecki zapowiedział wprowadzenie daniny solidarnościowej, którą płaciliby najlepiej zarabiający. Następnie rząd podpisał porozumienie z organizacjami zrzeszającymi osoby niepełnosprawne (z pominięciem rodziców protestujących w Sejmie), spełniając postulat zrównania renty socjalnej z najniższą rentą ZUS. Ostatnia propozycja rządu dotyczy nielimitowanego dostępu osób niepełnosprawnych do usług rehabilitacyjnych, a także sprzętu medycznego i ortopedycznego.

Galeria

wstecz