Dzisiaj jest Poniedziałek 23 kwietnia 2018
tel. 32 332 63 77 e-mail: redakcja@przegladlokalny.eu

Porady nie tylko od święta

- Nic na słowo! Jeśli nie jesteśmy pewni, czy zakupiony prezent przypadnie obdarowanemu do gustu, kupmy go na próbę - radzi Ryszard Kowrygo - powiatowy rzecznik konsumentów
Grudzień to miesiąc wzmożonych wydatków na święta. Korzystamy wtedy z promocji, przecen. Zawsze istnieje wtedy ryzyko, że choinkowe prezenty okażą się nietrafione. Co zrobić, aby nie były to pieniądze wyrzucone w błoto?
- Korzystać z możliwości zakupu na próbę - radzi powiatowy rzecznik konsumentów Ryszard Kowrygo. - Kupujący powinien wówczas poinformować sprzedawcę, że to na prezent, że nie mamy pewności czy się spodoba obdarowanemu. Zobowiązujemy się wtedy do zwrócenia towaru w terminie do 3-5 dni. Oczywiście towar nie może nosić znamion użycia.
Warunki zwrotu regulują zapisy Kodeksu Cywilnego, jednak jak podkreśla Kowrygo, muszą być wynikiem konsensusu między sprzedawcą a kupującym. Nie zawsze sprzedawca musi zgodzić się na "sprzedaż na próbę".
- Dawniej można było zwracać bez żadnych ograniczeń. Ludzie zaczęli tego nadużywać. Prosty przykład: kupuję garnitur, w którym witam Nowy Rok, a oddaję go po sylwestrze, bo za mały, bo się nie spodobał. Sprzedawcy zdali sobie sprawę, że są oszukiwani, że w ten sposób tracą i pieniądze i klientów, dlatego niechętnie godzą się na ustępstwa - mówi rzecznik.
Większość sieciówek idzie na rękę klientom i daje im kilka tygodni na zwrot towaru (oczywiście nieużywanego).
Co, kiedy zgubimy paragon, a chcemy zareklamować rzecz? - Jeśli płaciliśmy kartą wystarczy wydruk z banku. Podkreślam - wydruk z banku, a nie stan salda. Banki na żądanie klienta są zobowiązane wydać taki dowód zakupu - dodaje Kowrygo.
Opisywaliśmy na naszych łamach przypadek klientów jednej z knurowskich restauracji, która zorganizowała zabawę sylwestrową. Nowy Rok przywitali... na głodnego. - Dwa plasterki szynki, dwa plasterki sera, pół ogórka, cztery marynowane pieczarki, masła jak na lekarstwo, a do tego zimne frytki, jakby co dopiero wyciągnięte z lodówki i rozcieńczony barszczyk - relacjonowali uczestnicy sylwestrowej mitręgi.
Aby uniknąć rozczarowań, wystarczy zastosować zasadę "nic na słowo". - Musimy wiedzieć, co przysługuje nam ze strony organizatora. Żadna kwestia nie powinna zostawać w sferze domysłów. Najlepiej zawrzeć pisemną umowę - radzi rzecznik.
Często rzeczywistość różni się od tego, co w pięknych słowach maluje załoga restauracji, dlatego warto poprosić o menu, które będzie serwowane tego dnia. O szczegółach rozmawiajmy z szefostwem lokalu, a nie pracownikami.
Każde odstępstwo od zawartej umowy skutkować powinno reklamacją, a później rekompensatą. Aby było to możliwe, musimy udowodnić niewłaściwy zakres realizacji usługi i okazać dowód wpłaty.
- Kiedy płacimy gotówką, upomnijmy się o paragon, fakturę, KP... Znam przypadki, kiedy restauratorzy niechętnie godzą się na wydanie potwierdzenia wpłaty, mówią, że zabrakło im druków. Takie zachowanie powinno nas zastanowić. Bezwzględnie żądajmy potwierdzenia, albo zastanówmy się, czy warto w takim lokalu cokolwiek organizować - przestrzega Kowrygo.
Powyższe zasady powinniśmy stosować nie tylko od święta, ale także przy okazji organizowania komunii, wesel, urodzin, styp. Jak mówi powiatowy rzecznik konsumentów, po takich imprezach zgłasza się do niego najwięcej "nabitych w butelkę" klientów.
Paweł Gradek

Galeria

wstecz