Dzisiaj jest Środa 21 lutego 2018
tel. 32 332 63 77 e-mail: redakcja@przegladlokalny.eu

Śmierć za wódkę

To była wzorowa, spokojna i bogobojna rodzina, która wspierała radzieckich jeńców chlebem. W "podzięce” zostali zastrzeleni
Oficjalnie początek 1945 roku przyniósł Górnemu Śląskowi wolność. Tak naprawdę totalitaryzm hitlerowski zastąpiony został stalinowskim. Boleśnie przekonała się o tym rodzina Kozłowskich z Gierałtowic, która pod koniec stycznia 1945 roku z nadzieją oczekiwała wojsk radzieckich i wyzwolenia spod jarzma hitlerowskiego.
Jednak w niedzielę 28 stycznia 1945 roku, po godz. 22.00, kiedy kładli się już spać, do drzwi zaczęli dobijać się pijani radzieccy żołnierze. 
Otworzył im Wilhelm Kozłowski ze swoją siostrą Józefą. Pijani domagali się wódki, a kiedy im jej nie podano (bo zabrali ją już inni), zaczęli strzelać. 
Najpierw pojedynczo, później całymi seriami... 
Córka Klara otrzymała strzały w usta, w serce i brzuch. Ciotce kulami rozerwano krtań . Druga córka, Gertruda, miała przestrzelona usta, a matka Anna serce. Synowi Alojzemu żołnierze roztrzaskali czaszkę i wybili zęby, zaś ojcu wyrwali rękę i postrzelili serce. 
Dla miejscowych to był szok. Ofiary ułożyli w trzech trumnach i złożyli we wspólnym grobie.
2 lutego 1945 roku słychać było jeszcze strzały wyzwolenia, a w Gierałtowicach szedł kondukt pogrzebowy...
oprac. mike na podstawie "Kroniki" Kazimierza Stachury ze zbiorów Izby Tradycji KWK "Knurów"

Galeria

wstecz