Jest! Mamy to! Biało-czerwoni zagrają w mistrzostwach świata. Dla wielu z nas, noc z niedzieli na poniedziałek była zdecydowanie za krótka. Było co świętować, było z czego się cieszyć, bo na taki sukces czekaliśmy kilkanaście lat. Ostatni raz Mazurka Dąbrowskiego słyszeliśmy na Mundialu w 2006 roku. I z racji tego, że nasza reprezentacja zagrała jedynie mecz otwarcia, mecz o wszystko i mecz o honor, bardziej od tych występów utkwiła mi w pamięci ceremonia ogłoszenia kadry. Selekcjoner Paweł Janas bez zmrużenia oka, ale ku ogólnemu zaskoczeniu, zostawił w domu m.in. Jerzego Dudka. 
Dzisiaj utytułowany golkiper jest już na piłkarskiej emeryturze, a my - knurowianie - wciąż mamy w reprezentacji swojego człowieka. Bohatera drugiego planu - Remigiusza Rzepkę. Trenera przygotowania fizycznego, na którego selekcjoner Adam Nawałka stawiał jeszcze w okresie, gdy prowadził Górnika Zabrze.
Parafrazując wiersz „Rzepka” Juliana Tuwima można rzec, że nasi reprezentanci tak się zawzięli, tak się nadęli, że nagle trrrach - wyjazd na Mundial do Rosji dopięli. 
Aż wstyd powiedzieć, co było dalej. Wszyscy na siebie poupadali: Fabian na Grosika, Grosik na Glika, Glik na Lewego, Lewy na Zielińskiego, Zieliński na Rybusa, Rybus na Pazdana. 
I na ostatku brawa należą się Remkowi Rzepce, nie z przypadku.