Jak przywitaliście się z grudniem? Wielu z Was chyba podobnie jak ja. Na dzień dobry odśnieżanie samochodu, a na deser losowanie grup finałowych zbliżającego się mundialu. 
Co było później? Wróżenie z fusów. Niektórzy mieli jeszcze świeżo w pamięci lanie wosku podczas wieczoru andrzejkowego i we wspomnianych fusach widzieli śmierć. A dokładnie, grupę śmierci. Inni mówili coś o marzeniach mając na myśli grupę marzeń właśnie. 
Słuchając ekspertów można było odnieść wrażenie, że wypowiadając te opinie, wpadają z jednej skrajności w drugą skrajność. Niektórzy głośno zastanawiali się już, na kogo trafimy w kolejnej fazie turnieju, a inni wylewali zimną wodę na rozgrzane głowy przypominając, że owszem mamy silną reprezentację, ale z awansu cieszyć się będziemy tylko wtedy, gdy nie będziemy grać meczu otwarcia, meczu o wszystko i meczu o honor... 
Dla przypomnienia. Jesteśmy w grupie z Kolumbią, Japonią i Senegalem. I zgadzam się z jedynym knurowianinem biorącym udział w mistrzostwach świata - Jerzym Dudkiem, który w czasie losowania był gościem TVP i wypuścił w świat tweeta: (...) bardzo wyrównana grupa, teraz wszystko w nogach piłkarzy (...). 
Nic dodać, nic ująć.