To była krótka noc z niedzieli na poniedziałek. Nie, nie zabalowałem. Wtopiłem się jedynie na kilka długich godzin w mój ulubiony fotel, by po raz pierwszy w życiu zobaczyć transmisję z Super Bowl. 
Gdy Amerykanie konsumowali tony chipsów, skrzydełek z kurczaków i wypijali hektolitry napojów, ja próbowałem zrozumieć fenomen tego wydarzenia. Sportowego, ale podobno też kulturalnego, muzycznego, a przede wszystkim wydarzenia dobrze sprzedanego marketingowo. Dla mnie, takie ono właśnie było. Dobrze, a nawet bardzo dobrze sprzedane marketingowo. Bo sportowo nie powaliło mnie na kolana. I podpisuję się pod opinią syna, który już w czasie pierwszej kwarty stwierdził na TT, że piłka nożna przy tym to artyzm w pełnej okazałości. 
Jeden z kultowych cytatów z filmu „Poszukiwany poszukiwana”, w którym główną rolę grał zmarły w niedzielę Wojciech Pokora, dotyczył zawartości cukru w cukrze. W czasie Super Bowl miałem wrażenie, że w futbolu amerykańskim jest za mało futbolu. 
Być może do odniesienia lepszych doznań emocjonalnych zabrakło mi na stole wspomnianych skrzydełek z kurczaków. Amerykanie skonsumowali ich podobno miliard trzysta milionów. My, dla odmiany, kupimy dzisiaj jakieś sto milionów pączków z różą, dżemem, bitą śmietaną, czekoladą, a nawet z adwokatem.  
Po jakiego ustawicie się w kolejce?